Ucieczka skazanych na śmierć z zatłoczonego Więzienia Śledzczego Na Zamku Lubelskim 18 lutego 1945r - pamiątki, rocznica, zdjęcia, opinie

dobroni.pl

» » » a a a
II Wojna Światowa Armia Krajowa

Ucieczka skazanych na śmierć z zatłoczonego Więzienia Śledzczego Na Zamku Lubelskim 18 lutego 1945r

dodany: 2012-02-13, godz. 13:56
Centralna część ocalałych od wyprzedaży na nowe pogrzeby resztek mogily zbiorowej więźniów Zamku formalnie z lat 1944-46na cmentarzu rzymskokatolickim "przy Unickiej" w Lublinie. Widok sprz3ed 2010r tj likwidacji pod pretekstem przebudowy na mogiłę symboliczną żołnierzy AK, NSZ, WiN i BCh

Ucieczka wartowników i niektórych więźniów skazanych na śmierć z zatłoczonego Więzienia Śledczego Na Zamku Lubelskim 18 lutego 1945r.


Po zajęciu Lublina w lipcu 1944r. przez wojska sowieckie (ponad 410 tysięcy w 42 dywizjach, kilku korpusach i armiach,1600czołgów i ponad 1500 samolotów) z grupą bermanowską trzymająca władze formalnie sprawowaną przez PKWN i gen Berlinga utworzono w poklasztornych budynkach karmelitów przy ul. Świętoduskiej Więzienie Śledcze, które szybko zostało przepełnione aresztantami i po krótkim okresie porządkowania po masakrze więźniów 22 lipca 1944r oraz poszukiwań akt i dokumentów przez NKWD jesienią 1944r. objęło budynki wiezienia Na Zamku Lubelskim jako swa główną siedzibę. Na Zamku szybko stłoczono większa liczbę więzionych, głównie byłych konspiratorów niż w okresie okupacji niemieckiej. (więzienie zaprojektowane na kilkuset więźniów służyło po 1944r do przetrzymywania 2-4 tysiecy z celami śmierci jak z filmowych dekoracji w przedniej części).
W listopadzie 1944r w Wiezieniu Śledczym Na Zamku w Lublinie rozpoczęto wykonywać egzekucje wyroków śmierci sądów wojskowych działających Na Zamku . W celach śmierci przebywali liczni skazani lub oczekujący na wiadomy wyrok przeważnie byli żołnierze konspiracji oskarżani o różne „przestępstwa” przeciw „demokracji”, państwu itp.
Początkowo wszystkie wiezienia i areszty w „Polsce Lubelskiej” podlegały formalnie generałowi Berlingowi, który przeprowadził w nich inspekcję i w raporcie z niej stwierdził przetrzymywanie w tych więzieniach i aresztach ponad 11 tysięcy aresztowanych w większości pod nikomu nieznanymi zarzutami. Jednak ślepy terror przeciwko społeczeństwu był tylko słabym tłem bardzo celowego i precyzyjnego terroru przeciwko ludziom i środowiskom elit społecznych podejrzewanych przez pasożytniczą grupą bermanowską o możliwości zagrożenia funkcjom jej władzy. Mimo wyjazdu delegacji lubelskiego PCK do Katynia w okresie okupacji niemieckiej nawet oficerowie AK a szzczególnie BCh starali się nawiązywać współpracę z nowymi władzami (co było tez przewidziane w ramach „akcji Burza”) nie mniej zdecydowanie konsekwentnie niż dowódca obrony Lwowa w 1839r. Oficerowie Inspektoratu Okręgu AK oraz ich zastępcy i następcy (najsilniejszego obok Warszawskiego i Wileńskiego) szybko znajdowali się w areszcie NKWD lub w więzieniu Śledczym (początkowo przy „Ś-toDuskiej”- z taka pieczęcią wysyłano w 1944r.pierwsze wykazy zwłok do pogrzebania na cmentarzu rzymskokatolickim „przy Unickiej”) . Wartownikami w tym więzieniu byli żołnierze WP, którzy w większości wcześniej służyli w AK (także na Kresach gdzie musieli współpracować z sowieckimi „desantowcami” i NKWD). Niektórzy wcześniej byli podwładnymi skazywanych na śmierć i przez kraty odbywały się narady wartowników z lokatorami cel śmierci na temat możliwości ucieczki.
UB i NKWD prawdopodobnie kontrolowały lub aranżowały te sytuacje według schematów wypracowanych w czasie prowokacyjnych organizacji antysowieckiej konspiracji Sawinkowa w ZSRR i na terenie przedwojennej Polski.
15 lutego 1945r w więzieniu Na Zamku po kilkumiesięcznych śledztwach (także w NKWD).skazany został na śmierć mjr Stefan Dębicki ps.”Jaksa”, „Kmicic” Komendant AK Miasta Lublina a jego byly podwładny z AK w dn 18 lutego pełnił Na Zamku służbę wartowniczą jako dowódca warty. W nocy wierni bermanowscy profosi i funkcjonariusze wiezienia mieli uroczystą popijawę i poza wartownikami pozostał jeden „profos” dysponujący kluczami do cel, które musiały być otwierane w związku z kolacja. Gdy „klucznik” wyszedł z kluczami ze swego pomieszczenia został zatrzymany przez wartowników, którzy stwierdzili, że miał tylko klucze do kilku cel skazanych na karę śmierci w tym do celi Stefana Dębickiego. Pomimo bicia i groźby śmierci odmówił wydania innych kluczy. Wartownicy otwarli cele kluczami i wyprowadzili skazanych boczną furtka przez skarpę Zamku w stronę Lubartowa. Jeden ze skazanych oficerów AK Briks-Wigurski ps. „Boruta” odmówił opuszczenia celi (prawdopodobnie sadził, że to prowokacja) zaś Stefan Dębicki ps. „Jaksa”, „Kmicic” nie był zdolny do samodzielnego marszu z powodu przeżytych tortur Odprowadzony został w okolice Łęcznej i następnie wywieziony karetka szpitalną na Pomorze gdzie spotkał się z byłym oficerem AK obwodu Lublin Powiat Romanem Szyszkowskim, który współpracował od 1944r z NKWD i został ukryty pod nazwiskiem Kaczorowski w leśniczówce pod Bydgoszczą. a następnie pod Słupskiem, gdzie w lipcu 1946r został zabity przez funkcjonariusza UB.
W grupie uciekinierów maszerujących w stronę Lubartowa major Konstanty Witkowski zrezygnował z ucieczki i udał się do Lubartowa, gdzie zgłosił się na posterunek MO (karę śmierci zamieniono na na 10 lat wiezienia).
Wśród uciekinierów był też cichociemny Mieczysaw Kwarciński, który uciekł az do Londynu i nawet wystąpił w audycji Radia Wolna Europa.
Losy uciekinierów potoczyły się różnie.i w większości nie są znane a nawet nie jest znana dokładna liczba w tym liczba uciekających wartowników. Według publikacji Anny Kister w Dzienniku Lubelskim (13 i23.VII.1993 i inne) uciekło 11 więźniów i podobna liczba wartowników. z dowódca warty na czele. Jedni szybko trafili do cel śmierci i jak zastępca wszefa II Oddz do spraw kontrwywiadu Okregu AK Antoni Wieczorek ps. „Ścibor” zostali zabici inni służyli jako żołnierze wyklęci także u „Zapory” dożywając „transformacji” często po kolejnych śledztwach. Dowódca warty przeżył niemal wszystkie koleje razem z wiezieniem we Wronkach i w latach schyłku PRL dorabiał sobie w studenckiej spółdzielni o ile pamiętam pracując jako portier w akademikach. Spotykalem go rzadko u swego przyjaciela Stanisława Teodorowicza (bratanek znanego biskupa ormiańskiego i senatora RP) i zdawałem sobie sprawę z prawdziwości jego opowieści lecz nie sądziłem, że kiedyś będę je relacjonować.
St.. Teodorowicz nie uznawał, picia dla picia i patriotyzm był jednym z priorytetetowych tematów dyskusji nawet „zakrapianych”, które wówczas były dla o ile pamiętam Mazurkiewicza może jedną z niewielu możliwości wspominania swych przeżyć.. .Były dowódca warty z Zamku i weteran o ile pamiętam o nazwisku Mazurkiewicz był naturalnie gorącym patriotą w tym czasie nie miasł dużych mozliwosci dyskusji o swych losach i nie sadzę żeby w ogóle świadomie dopuszczał możliwość sprowokowania tej ucieczki przez oficerów UB i NKWD lub Informacji WP.
Kiedyś w TVP widziałem audycję o moskiewskim procesie 16 przywódców Państwa Podziemnego. Oskarżeni zostali miedzy inn. o rozkazy walki dla oddziałów AK na Kresach przeciwko wojskom sowieckim. Jeden z żołnierzy takich oddziałów z przejęciem mówił o losie swych towarzyszy i niesprawiedliwości wobec przywódców. Jakaś pani z publiczności zapytała go, dla czego zeznawał na procesie przeciwko skazywanym przywódcom. Niemal płacząc odpowiedział, że wszyscy byli patriotami lecz nie ma dla tego zrozumienia.
Świadek oskarżenia w procesie przywódców Państwa był zmuszony do fałszywych zeznań torturami i mógł uważać „patriotycznie”, że jego patriotyzm może żyć tylko razem z nim (jak w mazurku Dąbrowskiego) nawet jeśli go cenił nad życie. Jeśli ucieczka była prowokacją bermanowskich służb specjalnych to dowódca warty był raczej nieświadomym jej uczestnikiem tak jak pchor AK z Krasnegostawu Tadeusz Jamroz nie był świadomy , że jako podejrzany przez NKWD o zabicie sekretarza PPR i radnego Krasnegostwu uciekajac do Lublina i szukajac kontaktu z konspiracja przeciw nowej okupacji a następnie zaprzysięgajac (bez wiedzy cichociemnego Czwesława Rossińskiego pws. „Jemioła”) żonę Goldberga Rożańskiego do „grupy Jemioły” jako nowego żołnierza AK był wykorzystywany do manipulowania tą „grupą” przez bermanowskich sjonistów , co skończyło się nie tylko zbiorowym skazaniem wszystkich jedenastu zaliczonych do tej „grupy” razem z nim ale także sprowokowaniem zabójstwa „powstanca Sobiboru” jako „oficera NKWD-UB” (według inskrypcji na jego grobie na kirkucie przy UL. Walecznych, który według innego powstańca Tomasza Blatta nie nadawał się do UB gdyż był ortodoksyjnym Żydem i nosił pejsy). W późniejszym procesie Różańskiego, Romkowskiego i Fejgina za przekraczanie swych kompetencji także przeciwko partyjniakom oskarżeni chwalili się sadowi, że torturowali przed śmiercią Tadeusza Jamroza. Być może czynili to w ramach konkurencji służb cywilnych (UB) i Informacji WP starając się o wyciągniecie zeznań o nieprawidłowościach prowokacyjnej służby żony Różańskiego a może chcieli wykazać możliwosci jego przydatności do innych prowokacji.. Innym przykładem możliwości nieświadomej „słuzby” dla bermanowskich służb mógł być mecenas Siła Nowicki cieszący się tolerancja ubowców jakoby dzięki koligacjom z Dzierżyńskim Niektórzy członkowie WiN skazywani jak sadzili za kontakty z nim wyrażali poglądy o jego współpracy z UB, których wyartykułowanie przez ewa Kurek w książce o zaporczykach skończyło się wyrokiem sadowym rujnującym finansowo ją i jej męża a inne sprawy prześladowań „żołnierzy wyklętych” zaskarżone przez Michnika jako tendencyjność w przedstawianiu historii skończyly się wyrokiem sądowym zakazującym publikację jej książki (krórego nie respektowała i książke opublikowała).Niestety sady i prokuratury POPRLowskie z maksistowwskim instynktem potrafią rozpatrywać tego rodzaju sprawy i np. prof. KUL i eurodeputowany PiS z proweniencją LPR Piotrowski został wyszydzony za próbe uzyskania ochrony sadowej przed atakami historyka z kieresowskiego Lubelskiego Oddziału IPN w formie recenzji naukowej w sprawach historii NSZ.
Można więc przypuszczać, że dowódcy wartry , który umożliwił ucieczkę z Zamku udało się uniknąć wyroku śmierci z wielu względów miedzy inn. Nakazu KGB zaprzestania „akcji Cezary” tj prowokacyjnej organizacji konspiracji antyPRLowskiej w celu opanowania delegatury WiN u „aliantów zachodnich” (CIA była dostatecznie kontrolowana przez agentów prosowieckich i dodatkowe wtyki bermanowwskie nie były potrzebne).


 

 

nbsp;

 

Średnia: 4.7/5 | Ocen: 9

 

 
 


Reklama


 

Wspomnienia - zobacz podobne


Komentarze do artykułu (4):



Ciekawy artykuł, ja poszukuję info na temat ucieczki uwięzionych akowców służących już w LWP wraz z wartownikami z sądu chełmskiego, raz przez przypadek natknąłem się na program Baliszewskiego na ten temat ale nie wiele go pamiętam, publikacji żadnych nie ma, mam chyba płaszcz wojskowy jednego z nich ale też nie wiele wiem... i nie mam już kogo zapytać [2012-02-14]


Ciekawy artykuł lecz prawie nie do przeczytania ;) Styl i błędy ort/int są niestety dyskwalifikujące materiał do publikacji. Czy portal nie ma redaktora? ps. do autora publikacji : jeśli mogę pomóc w zredagowaniu tekstu , (jestem dziennikarzem) zapraszam [2012-02-14]


Przepraszam za błędy, literówki i skomplikowany styl. Informacja raczej okolicznościowa dotyczy wydarzeń opisanych w trzech artykułach w codziennej lubelskiej gazecie i raczej nie miałem ambicji opublikowania pełnych i wyczerpujacych ibnformacji nawet o skromnej publicystyce na ten temat Podobnych wydarzeń było w roku 1945 kilka w tym dezercja caego pułku 37 w okolicach Krasnegostawu. Trudno jest ustalić czym motywowali sie poszczegolni uczestnicy i w jakim stopniu były te wydarzenia spontanicznymi. Analiza i ocena oraz opis tych wydarzeń jest skomplikowany i wymaga przytaczania bardzo obszernych informacji o wydarzeniach analogicznych lub będacych kontekstem. Poza informacjami A. Kister ukazały sie w latach 80tych t artykuły o martyrologii niektórych uczestników tej ucieczki w tym opisy tortur ze śledztwam8i przeplatanych okresami słuzby  jak się dawniej mówiło w lesie. Liczni z żołnierzy wykletych zabiegali o mozliwosci przejścia do legalnego zycia w PRL. Stefan Dębicki n ie byl jedynym uczestnikiem tej ucieczki  zabitym jakby w nieformalnej egzekucji. Skomplikowany styl jest nieco usprawiedliwiony chęcia skrócenia tekstu i dania czytelnikowi mozliwości (a właściwie trudności) interpretolwania niejasnosci i braków mozliwosci jednoznacznej prezentacji tych informacji. Wydarzenie ucieczki z Zamku i cichociemnego Kwarcińskiego do Londynu jest jednak ważnym i symptomatycznym w historii tego okresu. [2012-02-14]


Redakcja stara się nie ingerować w teksty Autorów. [2012-02-14]

Aby móc komentować musisz być zalogowany!

zaloguje się

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

 

Ogłoszenie płatne


daj ogłoszenie


Reklama



polityka prywatności