Historia MILITARIA Lotnictwo samoloty a a a
II Wojna Światowa Zobacz charakterystykę okresu historycznego II Wojna ŚwiatowaWehrmacht Zobacz charakterystykę armii Wehrmacht

Hitlerowski spadochron desantowy RZ16

dodany: 2012-02-04, godz. 21:04
Hitlerowski spadochron desantowy RZ16
Staranne składanie czaszy, bardzo nietypowe ułożenie obrzeża czaszy w 4 grupy klinów
Opis RZ16 jest w kilku miejscach podobny do publikowanego wcześniej opisu RZ1. RZ16 to udoskonalony następca RZ1. Zmiany są bardzo znaczące.

OPIS SPADOCHRONU RZ16

RZ to skrót od Ruckenpackung Zwangauslosung , można to przetłumaczyć jako plecowy
z wymuszonym otwarciem czyli plecowy z automatycznym otwarciem za pomocą liny desantowej. RZ16 był rozwinięciem RZ1. Wprowadzono zmianę konstrukcyjną, która znacznie poprawiła bezpieczeństwo skoku. Zamknięto osłonę czaszy (torbę-osłonę) a linki zapleciono w tekstylnych pętlach. Czasza była więc zamknięta w osłonie aż do całkowitego wyplecenia się linek nośnych. Wyplecenie ostatnich dwóch wplotów linek otwierało osłonę czaszy. Ta najważniejsza zmiana powodowała, że spadochron otwierał się w bardziej uporządkowany i bezpieczny sposób oraz mniej dynamicznie. Powietrze nie wyrywało w nieładzie kupy szmat i linek jak w RZ1. W RZ16 proces otwarcia był już cywilizowany.

UWAGA : wploty linek, pętle tekstylne, osłona czaszy itd., pokazane są na zdjęciach do tego artykułu pod tekstem. Mam nadzieję, że pomogą one poznać detale konstrukcji.

Uprząż RZ16 była zapinana na 2 haki udowe i 2 klamry regulowane (dużą w pasie i małą na piersiach), nie miała taśm nośnych. Czasza była mocowana do uprzęży za pomocą 2 lin schodzących się w odwrócone V, gdzie łączyły się wszystkie linki nośne czaszy. Nazwijmy je linami nośnymi. Do uprzęży mocowane były metalowymi karabińczykami zapinanymi na wielkie metalowe uszka D, karabińczyki zabezpieczano przed przypadkowym wypięciem małymi śrubkami. Uszka D zamocowane były do głównego pasa uprzęży.

Liny nośne czaszy były dwie podwójnie złożone. Wykonywano je w następujący sposób. Dłuższy odcinek liny przeciągano przez oczko karabińczyka i składano na pół. Tworzyło to krótszą linę podwójnie złożoną. Na jej obu końcach pleciono pętle, do których mocowano później linki nośne czaszy. Tą podwójnie złożoną linę nośną z 2 pętlami na końcu zszywano razem. W ten sposób wykonane dwie liny, prawą i lewą łączono nieco poniżej końcowych pętli. Tak powstawał zespół 2 lin nośnych złączonych w odwrócone V z 4 pętlami do mocowania linek przy wierzchołku V.
Identyczne liny są w moim oryginalnym RZ20. Patrząc na nie podziwiam mistrzostwo sztuki powroźniczej. Jest to mistrzostwo świata, cudowna drobiazgowa robota. Zadaję sobie tylko pytanie po cholerę oni to robili. Przecież można było zrobić normalny ludzki spadochron.

Skoczek wisiał pod czaszą jak szczeniak lub kot trzymany za skórę. Jakiekolwiek skuteczne czynności skoczka pod czaszą i przyjęcie bezpiecznej pozycji do lądowania były wykluczone. Uczono pewnych czynności/manewrów ale ich efekty były mierne.

Torba/osłona czaszy RZ16 była zamykana za pomocą wyłogu zamykającego. Dwa wploty linek nośnych zabezpieczały wyłóg zamykający w pozycji zamkniętej. Wierzchołek czaszy nie był wiązany do osłony linką zrywną. Ze zrywką byłoby bezpieczniej ale i tak proces otwarcia spadochronu był uporządkowany, czasza była wyciągana z osłony po całkowitym wypleceniu się linek nośnych. Naprężone linki uwalniały i wyciągały czaszę z osłony po czym czasza wypełniała się. W stosunku do szatańskiego RZ1 był to milowy krok w kierunku bezpiecznego desantowania.

Pokrowiec plecowy, gdzie wkładano osłonę z czaszą i linkami był doszyty do uprzęży na stałe. Spadochron można było podzielić na następujące podstawowe części :
- uprząż z doszytym pokrowcem plecowym
- czaszę z linkami i linami nośnymi zakończonymi karabińczykami ( karabińczyki mocujące liny nośne do uszek D uprzęży zdejmowano po odkręceniu zabezpieczających je śrubek )
- osłonę czaszy z liną desantową

Lina desantowa długości ok. 5 m ( źródła podają od 4,9 do 5,36 m ) była na stałe doszyta do wierzchołka osłony za pomocą tekstylnej pętli. Na jej drugim końcu znajdował się karabińczyk, który zaczepiano na linę pokładową samolotu. Karabińczyk liny posiadał odchylany bezpiecznik zabezpieczający przed przypadkowym wypięciem. Na linie desantowej zamocowana była metalowa zawleczka o długości 54 mm zamykająca pokrowiec (plecowy) spadochronu.

RZ16 można było składać nie odczepiając czaszy od uprzęży ale zawsze można było to zrobić tak jak w RZ1. Dzięki uprzejmości Kolegi z USA zdobyłem wreszcie instrukcję RZ1 i RZ16 po latach poszukiwań. W wolnych chwilach będę sprawdzał wątpliwości i luki informacyjne, które mam w przypadku obu tych spadochronów. Być może uzupełnię opublikowane opisy.

Do parad nie używano uprzęży RZ16 z pokrowcami, na zdjęciach z epoki widać uprzęże RZ1 bez pokrowców.

Czasza ze sztucznego jedwabiu koloru białego uszyta była z 28 klinów, każdy z nich z 4 płatów. Na wierzchołku czaszy znajdował się tzw. kominek. Średnice kominków wynosiły od ok. 55 do ok. 81 cm. Linki przechodziły od lin nośnych przez całą czaszę i kominek i znowu do lin nośnych. Nie były cięte i przyszywane do obrzeża czaszy. Linki RZ16 były białe jak czasza.

Spotkałem się z dyskusjami dotyczącymi kolorów czasz. Są znawcy FJ podejrzewający, ze część RZ16 miała czasze w kamuflażu, które później montowano do RZ20. Tłumaczą to dużą ilością zdjęć czasz w kamuflażu nad Kretą oraz bardzo małą ilością zdjęć FJ w uprzężach RZ20 przed skokiem. Przegląd zdjęć potwierdza bardzo małą liczbę fotografii spadochroniarzy w spadochronach RZ20 przed skokiem na Kretę oraz potwierdza wielką liczbę kamuflowanych czasz nad Kretą. Osobiście znalazłem tylko 2 zdjęcia FJ w uprzężach RZ20 przed skokiem a zdjęć ciemnych i białych czasz nad Kretą jest wiele.
Jedna z zachodnich GRH podaje, że występowały też czasze RZ16 w kolorze zielonym, czarnym, piaskowym. Podają też, że oficerowie mieli czasze białe. Uwierzę w to tylko wtedy gdy znajdę dowody.

Według danych z epoki czasze spadochronów RZ1, RZ16 i RZ20 miały średnicę od 7,90 do 8,53 m. Daje to powierzchnie czasz w granicach +/- 60 m2. Biorąc pod uwagę wagę ówczesnego skoczka oraz jego forsowne szkolenie, bezpieczne lądowanie nie powinno stwarzać problemów. Niemcy lądowali jednak podwieszeni jak pieski za skórę i to stwarzało największe zagrożenie.

Wypełnienie czaszy następowało ok. 30 m pod samolotem. Nie znalazłem dokładnych danych technicznych dotyczących otwarcia, być może zawiera je dopiero co zdobyta instrukcja. Muszę ją jednak starannie przetłumaczyć a tłumaczenia techniczne nie są łatwe. Źródła opisujące spadochrony II wojny też nie zawierają dokładnych danych technicznych otwarcia. Analiza budowy i działania tych spadochronów potwierdza możliwość wykonania skoku z wysokości mniejszej niż 100m. Moim zdaniem skok z 70-80m był na 100% możliwy. Wraz z Kolegami ze starej służby skakaliśmy ze 100m z takimi spadochronami jak D-1-5, SD-W i SD-83 na zrzutowisko koło Oławy a do wody do jeziora koło Chojny z ok. 80m ze służbą spadochronową Armii Czerwonej w latach `80. Nasze spadochrony miały dłuższe linki i większe czasze niż RZ a po wypełnieniu było spokojnie kilka sekund na przygotowanie się do lądowania. Przekazy o skokach na Kretę z 80m uważam za realne a skok z takiej wysokości z RZ bezpieczny. Bezpieczny na tyle, na ile można z czymś takim bezpiecznie wylądować.

Przebieg skoku z RZ16

Po oddzieleniu skoczka od samolotu zaczepiona do liny pokładowej lina desantowa napręża się, wyrywa zawleczkę i otwiera pokrowiec ( zawleczka wychodzi z pętli zamykającej po zerwaniu zrywki zabezpieczającej przed przedwczesnym otwarciem pokrowca ). Z pokrowca wychodzi osłona czaszy. Spadający skoczek wyciąga - wyplata linki nośne z tekstylnych pętli. Ostatnie dwa wploty linek wychodząc z pętli tekstylnych pozwalają na otwarcie osłony. Naprężone linki wyciągają czaszę z osłony. Czasza wypełnia się. Osłona i lina desantowa zostają przy samolocie. Wisząc jak szczeniak trzymany za skórę skoczek opada ku ziemi. Ciężki, forsowny trening fizyczny daje mu szansę na lądowanie bez obrażeń.

Siły przy otwarciu RZ16 musiały być mniejsze niż przy otwarciu RZ1, decydował o tym lepszy system otwarcia. Uprząż RZ16 z pokrowcem również miałem na sobie i zbadałem ją tak samo jak RZ1. Taśmy, szwy, sposób mocowania uszek D itd. Była to po prostu nieco zmieniona uprząż RZ1. Taka uprząż nie mogła wytrzymać wielkich sił przy otwarciu.

Jak łatwo rozpoznać RZ16 ?

Uprząż jest zapinana na 2 haki udowe i 2 klamry, dużą w pasie i małą na piersiach, taśma piersiowa była dużo cieńsza od pasa głównego uprzęży. Na pokrowcu spadochronu na plecach skoczka widać ułożoną w poziome linie linę desantową. Jest ułożona poziomo na górnym wyłogu pokrowca, od boku do boku. Liny nośne wychodzą po obu bokach pokrowca. Najczęściej od góry ale nie miało to znaczenia, mogły być ułożone również od dołu. Pokrowiec był doszyty do uprzęży. Jest to dobrze widoczne. Patrząc od tyłu widać tkaninę pokrowca naszytą wysoko na taśmy uprzęży krzyżujące się na plecach skoczka oraz kieszonkę na karabińczyk liny desantowej naszytą na środku.

RZ16 były używane podczas operacji spadochronowych do skoku na Kretę włącznie. Problem podczas skoków bojowych z RZ16 stanowił sposób zapinania uprzęży ( zbyt długi czas potrzebny na oswobodzenie się z niej po lądowaniu ) oraz sposób podwieszenia skoczka pod czaszą budzący zgrozę i śmiech zarazem. Po RZ16 do użytku wszedł RZ20, który zostanie opisany później.

Opis zawiera moje prywatne opinie jako instruktora, skoczka oraz układacza spadochronów.
Zdjęcia : Paweł Moszner - zbiór zdjęć oraz hitlerowska instrukcja spadochronu RZ1 i RZ16.
Zdjęcia wykonano w Nowej Zelandii, Polsce oraz w szkole spadochronowej Bundeswehry w Altenstadt.









autor: Paweł Moszner
więcej tego autora

Średnia: 4.8/5
Głosów: 10


 
 
 
komentuj ten wpis  
 
 
 


Zdjęcia do artykułu (39) - wyświetl wszystkie:


Hitlerowski spadochron desantowy RZ16 - zdjęcia, foto galerie, fotki, zdjęcie
Pokrowiec plecowy RZ16, w tym przypadku uprząż z pokrowcem do celów szkoleniowych
Uprząż RZ16 z doszytym pokrowcem
Taśma piersiowa

Lotnictwo samoloty śledź temat

Komentarze do wpisu (5)



Bardzo ciekawy artykuł z dziedziny całkowicie mi nieznanej a niezmiernie interesującej. [2012-02-05]


Dziekuję za miano ciekawy bo to kłębowisko szmat i sznurków nie wszystkich interesuje w aż takich detalach. Wszystkie te wpisy o spadochronach będą kiedyś książeczką z wieloma zdjęciami, taki mam plan, oby się udał :) A teraz tekścik środowiskowy : spadaków nazywa się czasem sekcją tekstylno grawitacyjną bo ziemia ich ciągnie a szmaty dupę ratują :) To tłumaczy fascynację tymi szmatami :) [2012-02-06]


Kłębowisko szmat nie ratuje życia a wręcz przeciwnie bo ułatwia je stracić. Nie wiem jak jest teraz ale dawno temu słyszałem że skoczek sam składał swój spadochron po skoku. Do tej czynności należy podejść z jak największą dokładnością bo niedbalstwo kończy się tragicznie. Fajna gwara lubię w takie zestawienia. Ja w pracy często używam "ekstrakt kawowy + H2O nie doprowadzonego do wrzenia". Za książeczkę trzymam kciuki i życzę powodzenia. [2012-02-06]


Nic dodać nic ująć . Kolejna świetna lekcja związana ze spadochroniarstwem z epoki  ! Świetna robota Pawle !
T.
[2012-02-07]


Bardzo dobry artykuł, chętnie przeczytam również o RZ20. [2012-02-10]



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.




Logowanie
login:
hasło:
zapamiętaj mnie
 
Ogłoszenie płatne

 daj ogłoszenie

 

Reklama


Forum historyczne, Forum rekonstruktorów, forum militarne
alendarium imprez i rekonstrukcji historycznych
Ciekawe miejsca w polsce, miejsca bitew, mapy historyczne polski
Powiązane tagi
 
Grupy
 

|0.108|