70 lecie AK . Dyskusja lubelskich historyków
dodany: 2012-02-17, godz. 14:14
- Obchody 70 lecia AK w Lublinie
14 lutego br w Wojewódzkiej Bibliotece Łopacińskiego trzej profesorowie (IPN, KUL i UMCS) przeprowadzili panelowa dyskusje na temat przekształcenia ZWZ w AK i roli AK w II wojnie św. Prof.. Rafał Wnuk w swych wypowiedziach m. inn. zadał pytanie o wpływie AK na przebieg i wyniki II Wojny św. I stwierdził, że działania AK nie wpłynęły na polityczne skutki ani nie skróciły czasu trwania wojny a jeśli przyjąć, że front na Wiśle w Warszawie zatrzymany został skutkiem powstania to można uważać, że AK przedłużyło wojnę. Wyraził przy tym wątpliwość, czy to z powodu powstania zatrzymany został front sowiecki.
Wszyscy paneliści zgadzali się w ocenie, że „patryzantka” sowiecka (zrzucono ponad 80 tysięcy żołnierzy, ponad 1000 radiostacji i ogromne wyposażenie dla kilkudziesięciu brygad i kilku dywizji partyzanckich zaopatrywanych droga lotnicza) oraz partyzantka jugosłowiańska (względnie obficie wyposażana przez aliantów zachodnich) stanowiły większe siły zbrojne niż AK która jednak była największą organizację i miała największe zasługi i wpływ na przebieg wojny dzięki skutecznemu wywiadowi oraz, że miala wpływ na powstanie i efekty ruchu Solidarność.
Dosyć długo prof. Wnuk uzasadniał, że AK była jedynym wojskiem państwa polskiego szczególnie według nomenklatury historyków z Korpusu gen Andersa, którzy odmawiali przynależności do polskich sil zbrojnych także „policjantom” z Państwowego korpusu Bezpieczeństwa Delegatury Rządu RP nie mówiąc o NSZ, BCH i innych „niescalonych”.
Krótka dyskusja z udziałem publiczności dotyczyła w większym stopniu spraw osobistych niż polityki historycznej. spraw osobistych.
Wypowiedzi prof. Wnuka dotyczą istotnych „historyczno politycznych” sadów tj ogólnych ocen efektów działań AK i kombatanckiej nomenknklatury WP.
Napomkniecie o wątpliwości uznawania powstania warszawskiego za przyczynę zatrzymania frontu sowieckiego przytłaczająco silniejszego od wojsk niemieckich na kierunku berlińskim decydującym o czasie trwania II wojny światowej jest o tyle ważne, że na byym forum internetowym Muzeum Powstania warszawskiego na jedną wypowiedz o dobrym wpływie powstania przypadały może setki wypowiedzi o zbrodniczości, głupocie lub nikczemności przywódców powstania i jego wyłącznie katastrofalnych skutkach.
Gdy starałem się uzasadnić, że w zaistniałych warunkach zatrzymania frontu sowieckiego na dwa miesiące przed linia Bugu i na prawie pół roku w Warszawie z przyczyn oczywiście dla ZSRR 'ważniejszych' niż oczekiwanie na masakrę powstańców, powstanie i to jedynie pod dowództwem AK oraz jego nagłośnienie w oinii publicznej światowej, oraz przywrócenie powstańcom i ludności praw międzynarodowych w warunkach kapitulacji i ich ogólne respektowanie przez Hitlera były jedynymi szansami na ocalenie ludności Warszawy przed zupełna zagłada (ewentualnie po zdominowaniu przez funkcyjnych folksdojczów w okereie mrozow zimowych )-spotykałem się z uwłaczaniem i nawet ubliżaniem . Przypuszczam, że poza popularnością antypolskiej historiozofii potępiania wszystkiego co może być duma Polaków- potępianie powstania było zadaniowane dla wielu uczestników dyskusji.
Może rozważania o przynależności do sil zbrojnych jedynie kombatantów AK spowodowane były charakterem lubelskich „działaczy kombatanckich” uformowanych regułami ustalonymi przez Cyrankiewicza i jego przyjaciela Kazimierza Rusinka (fałszywego „komendanta” fałszywie „czerwonych” gdyńskich kosynierów z 1939r i jakby pierwszego 'ministra ds kombatantów'). Wielu otrzymało stopnie „honoralne” nie tylko pułkowników lub inne AK ale także WiN, NSZ lub BCh . Wszyscy przybyli do Lublina z okolic po internowaniu, sądowym wymordowaniu lub innym potraktowaniu bardziej miejscowych kombatantów a niektórzy wykreowani zostali przez raczej negatywne selekcje i kreacje. W 2010r umarł jedyny znany i aktywny kombatant „akcji Burza” w śródmieściu Lublina pchor. AK Mirosław Piasecki. Zapisał swe przeżycia z tych jednodobowych walk pod dowództwem kapitana Bolesława Kapicy . Sadził, że walczył w szeregach AK ale np. Anna Kister napisała, że Bolesław Kapisa dowodził formowanym przy Delegaturze Korpusem Bezpieczeństwa Państwa czyli według prof. Wnuka policji a nie wojska. Mirosław Piasecki był przez środowisko lubelskich „działaczy kombatanckich „ ignorowany tak jak historia zajmowania, Lublina przez wojska sowieckie i walczące w dniu 23 lipca 1944r drużyny ochotników (niekiedy folksdojczów) pod dowództwem podchorążych AK i kapitana Kapicy oraz dotychczas nieznanego z nazwiska porucznika AK w dzielnicach za rzeka Bystrzycą (gdzie skupili swe siły Niemcy z zadaniem właściwie 'obrony' obozu Na Majdanku). Gdy kapitan Kapica stwierdził podstępne mordowanie podchorążych AK przez czerwonoarmistów (pchor Piasecki przeżył taka egzekucje) zrobił zbiórkę większości swych podwładnych i zwolnił ich ze służby informując o braku możliwości dalszej walki i możliwości odpowiedzialności za uczestnictwo i posiadanie broni.. Nie miało to większego militarnego znaczenia gdyż do Lublina wróciło dowództwo AK i pełniło swe obowiązki gospodarzy terenu wobec dowództwa sowieckiego przez kilka dni (gen Berłing był zwolennikiem formalnego przejęcia władzy) ale być może miało wpływ na lubelskie środowiska kombatanckie i na historyków.
Jeśli wiec kapitan Kapica dzialał jako organizator policji, to podchorażowie AK nieświadomie organizowali walkę poza swoją wojskową formacją chociaż jak im się wydawało w ramach „akcji Burza”.
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu. Chcesz być pierwszy?
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.